Kiedy wróciłam z Katowic, przywitała mnie choinka z lampkami. W nocy mam w domu jaśniej, niż w czasach piwnicznych w dzień. Ale tam też doświetlaliśmy się choinką.
O pogodzie nie ma co pisać - zimno, bezśnieżnie i trochę bez sensu, ale za ro buty czyste i solą nieprzeżarte.
Zgubiłam ulubioną rękawiczkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz