Etykiety

środa, 29 kwietnia 2015

Kołowiec działkowiec - skończyłam.



...i mam trochę mieszane uczucia. To chyba jednak nie jest fason na grube dziewczynki, albo po prostu coś nie tak mi wyszło. Na pewno zrobiłam za krótkie rękawy.  Natomiast jako okrycie wierzchnie jest świetny na działkę, bo przy wieczornym ochłodzeniu można się w kołowca zawinąć razem z głową, podwójnie / potrójnie ogrzać okolice nerek albo po prostu przykryć się jak kocem.
Zawsze chciałam spróbować swetra z koła, skończyłam prawie w 2 miesiące (!), już wiem, że się da i na przyszłość mam kilka nauczek.
A powieszony na barierce wygląda przepięknie. 






Powyższe zdjęcia: mąż.

 tulipan dopasowany kolorystycznie:


środa, 1 kwietnia 2015

Pisanki wełnianki

Hosanna!

Tknął mnie jakiś impuls i przez internet zakupiłam styropianowe jajka.
Zaczęłam od luźniejszych oczek, ale potem zmieniłam szydełko na mniejsze i zaczęłam robić gęstsze oczka. 

1. To była pierwsza pisanka.

 2. A to trzy. Włóczka ta sama, z której robię kołowiec - akryl + wełna.

 3. Tu już gęściej, bez ażurku. Akryle. 

 

4. Niedziela Palmowa.


5. Wracamy do włóczki kołowcowej - zrobiły się prawie pluszowe. 


6. Moherowe lody malinowe (włóczka Nako Moher Special, cieniutka). Różowego jajka!


7. Faberże ;)



Kołowiec w wykańczaniu...

Końcowa plisa (ryżem) ciągnie się i ciągnie, tak więc jeszcze trochę, zanim pokażę gotowy sweter.



  

tu: do "oplisowania" zostały juz tylko 3 części (raporty), a potem już tylko rękawy i na grzbiet.