Włóczka akrylowa, dość gruba (zaczęłam z cienkiej i sprułam). Jakiś wirus mnie złapał, chwilami nawet nie miałam siły trzymać drucika w ręku, ale udało się. Czapka jest lekka, ale ciepła i dość sztywna, nie przylega ściśle do głowy (nie lubię), ale tez nie lata, jak moja ostatnia zimo-zielona.
Przepisy:
http://artesanka.blogspot.com/2011/10/artesanka-odpowiada-13-czyli-o-slimaku.html
http://za-woalka.blogspot.com/2012/01/przepis-na-slimaki.html
Teraz porwałam się na szydełkową chustkę czerwoną z tej cienkiej, co prawda wychodzę już z przeziębienia, ale seriale w telewizji nadal lecą ;)
Jestem pod wrażeniem. Świetnie napisane.
OdpowiedzUsuńKażda czapka jest dobra na to aby ją nosić i myślę, że ten ślimak także został znoszony :) Ja bardzo zachwalam sobie aktualnie fascynatory https://hatfactory.pl/17-fascynatory gdyż wiem jak urocze potrafią być na damskiej głowie.
OdpowiedzUsuń