Etykiety

czwartek, 27 grudnia 2012

Lampki c.d.

kolorowe lampki z programem - raport: po pierwszych dwóch dniach padły zielone. po kolejnych dwóch - niebieskie. żółte padły w trakcie Świąt. teraz mrugają tylko czerwone. zawieście czerwone latarnie.

30 lat temu świadomie uczestniczyłam w zapalaniu dwóch sznurów lampek: polskich i radzieckich, radzieckie mrugały, miały kształt geometrycznej wycinanki, polskie miały kształt typowej lampki choinkowej, trochę większej, niż obecnie się sprzedaje. i lampki działały, przez kolejne święta Bożego Narodzenia, czasem trzeba było przekręcić jedną z 50 żaróweczek (zazwyczaj ostatnią, chociaż raz mi trafiło się, że tylko piątą z kolei), żeby świeciły, ale świeciły, ponad 20 lat. mało który telewizor czy samochód tyle wytrzymywał.

odkąd kupuję lampki samodzielnie, żywotność oscyluje pomiędzy rokiem a tygodniem. najdłużej i najtrwalej, wstyd się przyznać, działają lampki zakupione w hipermarkecie, produkcji niejasnej (chińskiej pewnie), najszybciej umierają te kupione na bazarku produkcji wietnamskiej. ale roku jeszcze żadne nie przeskoczyły.

najładniejsze z tych krótkotrwałych były lampki-prezenty. obudowa żaróweczek miała kształt małych zapakowanych świątecznie prezencików, kupiłam je na straganie przy Dworcu Południowym i już nigdy takich samych nie znalazłam.

pozostając w tematyce oświetlania choinki - co roku przypinam trzy "żabki" ze stearynowymi cienkimi świeczkami, oczywiście, świadoma przepisów p.poż.;)- nie zapalam. na ubranej choince nawet ich nie widać, kolory mają bardzo nieciekawe, ale ja wiem, że tam są i stanowią łącznik pomiędzy dawnymi choinkami mojej mamy, kiedy była mała, a moimi, kiedy już jestem dorosła.

ale i tak najważniejsze, że choinkę ubieram nie tylko dla siebie i możemy razem cieszyć się mrugającymi lampkami (już tylko czerwonymi).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz